Od 4 godzin nic nie jadłam, więc nie wiem czy wytrzymam piszac ten post. Patrzac na te zdjecia, skromnie mowiac, slinka mi cieknie.
Zdrowy, lekki(chyba) i pyszny posiłek. Mmm. Burczy mi w brzuchu :)
Nie przedluzajac (bo moj żoladek tego nie wytrzyma - serio), oto przepis na nalesniki ze szpinakiem. W sumie nic nowatorskiego, ale chce pokazac jak ja to robie. Mam tez nadzieje, ze tych z was ktorzy maja traume z dziecinstwa,(kiedy to duzo rodzicow wmuszalo nam niedoprawione, ohydne, zielone liscie) zachece do spojrzenia na szpinak z innej strony ;)
Składniki:
farsz:
- szpinak (mrozony lub swiezy, swiezy trzeba sparzyc :)
- sól
- pieprz
- odrobina gałki muszkatołowej
- cebula i/lub czosnek
- ser feta lub ricotta
- jajko
- mąka
- mleko
- sól
Sposób przygotowania:
1. Mieszamy dokładnie, najlepiej trzepaczka, podane skladniki. Ja daje wszystko na oko, az bedzie odpowiednia konsystencja ;) Następnie smażymy na (teflonowej lub naleśnikarce) patelni. Do czasu aż ostygną możemy zając sie farszem.
2. Teraz czas na farsz (brzuch sie oddzywa). Najpierw szklimy cebule lub/i czosnek (przeciśniety przez praskę). Ja zwykle - z lenistwa - uzywam tylko czosnku(Komu by sie chciało siekać cebule?). Następnie dodajemy szpinak i dusimy. W miedzyczasie przyprawiamy do smaku sola, pieprzem i gałką(uwaga bardzo mocna przyprawa, wystarczy ćwierć szczypty). Nie sypcie od razu tone przypraw :) Po trochu i probujcie caly czas, nastepnie dorzucajcie jesli za malo. Gdy juz szpinak bedzie gotowy (zmieni kolor na ciemniejszy i zmiejszy objetosc) dodajemy sera i mieszamy az sie rozpusci i zlaczy z zieleniną :)
3. Zawijamy w dowolny sposób i voila ! Prawda że proste?
>Boże, boże umre jak zaraz czegos nie zjem.<
I to tyle, zwijam sie do kuchni !